Życzenia realisty

Życzmy sobie obfitych opadów śniegu na święta, bo to póki co jedyny sposób na uzyskanie ładu przestrzennego w Polsce.

Święta tuż, tuż. To czas życzeń, więc i ja nie będę się wyłamywał i chciałbym Państwu złożyć, oczywiście poza standardowym zdrowiem i pomyślnością, życzenie, żeby Polska była uporządkowanym i architektonicznie pięknym krajem.



Oczywiście wiem, że to nie zdarzy się natychmiast i doczekają tego dopiero nasze wnuki (bo wiele budynków musi się rozsypać a wiele dobrych musi dopiero powstać). Ale żeby to w ogóle mogło nastąpić pewne rzeczy muszą się zmienić. Na przykład prace urzędów wydających pozwolenia na budowę i nie chodzi mi o przyspieszanie ich pracy bo to oczywiste, ale bardziej o zwykły zdrowy rozsądek. Pisze o tym bo ostatnio oddawaliśmy projekt do pozwolenia, tworząc po raz kolejny tony nikomu niepotrzebnej makulatury. Wtedy przypomniałem sobie jak wygląda to w Niemczech, gdzie rok temu otrzymaliśmy pozwolenie na budowę willi w Bremie.
Projektowaliśmy tam bardzo nowoczesny dom jednorodzinny w zabytkowej, tradycyjnej dzielnicy. Inwestor wyburzył istniejącą starą rezydencję, co było samo w sobie szokujące, że dostał na to zgodę.

Sam proces uzyskiwania pozwolenia mile mnie zaskoczył. Wyglądało to tak: na działkę przyjechała komisja urbanistyczna na czele z architektem miejskim oraz innymi urzędnikami z magistratu. Przyjechali przekonać się czy to co zaprojektowaliśmy, będzie pasowało do istniejącej zabudowy. Po chwili weszli do samochodu i zaczęli objeżdżać okolicę, żeby zobaczyć, czy nawiązaliśmy szerzej do tej szacownej dzielnicy będącej pod ochroną.
Zrobili dokładnie to samo co my pół roku wcześniej, gdy oglądaliśmy nowoczesne budynki, które się w Bremie pobudowały, by sprawdzić, czy jest szansa na zbudowanie czegoś nowego wśród starej zabudowy. Dostaliśmy pozwolenie a opracowanie projektu, który składaliśmy do urzędu przypominało bardziej naszą książeczkę z konceptem, jaką zazwyczaj pokazujemy klientowi.

W Polsce wygląda to zupełnie inaczej! U nas przygotowuje się zazwyczaj cztery opasłe tomiska nie tylko z projektem, ale i z mnóstwem rzeczy, które są zupełnie niepotrzebne. Trzeba przedłożyć mnóstwo dokumentów, zaświadczeń, że projekt wykonało się zgodnie ze sztuką, z przepisami, jakieś uzgodnienia, obliczenia, rysunki instalacyjne, dodatki, na których tak naprawdę ten biedny urzędnik się w ogóle nie zna.
Wiele stron trzeba podbić pieczątką „za zgodność z oryginałem” i podpisać. Potem ten umęczony bezsensowną robotą urzędnik musi po mnie każdą stronę również przypieczętować i podpisać... i gdzie tu czas, żeby wyjść w teren i zobaczyć, czy ten projekt, który podbija, będzie pasował do okolicy? Tego nikt od niego nie wymaga. Liczą się tylko papierki i przybite pieczątki.

Ze skrajnym przypadkiem spotkałem się, kiedy oddawaliśmy projekt apartamentowca. Przynieśliśmy do urzędu makietę a urzędnicy odpowiedzialni za wydanie decyzji pozwolenia na budowę w ogóle nie chcieli jej oglądać. Tłumaczyli, że ważne są przepisy, których muszą się trzymać a makieta – to jest estetyka, której oni nie będą oceniać, bo jak powiedzą czy ładne czy brzydkie to jeszcze mogą urazić mnie jako projektanta. A właśnie o tym jak projekt wygląda, powinno się dyskutować! Niestety brakuje u nas zdrowego rozsądku, by w prosty sposób oceniać realnie projekty, zamiast tego jest bezmyślne prawo.

Ale nawet najlepszy urząd bez dobrych projektów Polski nie zmieni. Szczególnie projektów domów jednorodzinnych, gdyż to one stanowią w 90% krajobraz naszego kraju.
A skąd Polak najczęściej bierze projekt domku? Oczywiście z katalogów domów typowych, które można kupić wszędzie. Dlatego chciałbym aby były one na takim poziomie jak te z wydawnictw hiszpańskich, które miałem okazje przeglądać. Tam tanie projekty przeznaczone dla niezamożnych, są rewelacyjne, nie powstydziłby się ich żaden polski magazyn branżowy.

Jednak jestem realistą i wiem, że jakość naszych katalogowych projektów jeszcze długo pozostanie żenująca, gdyż zawsze znajdą się architekci nastawieni tylko na zysk, dając ludziom dokładnie to czego oczekują, czyli kolumienek, dziwnych daszków, gzymsików itp.

Marzy mi się by powstały alternatywne katalogi ze współczesną, skromną i funkcjonalną architekturą, które pomału zaczną zmieniać nasz pejzaż. To życzenie jest całkiem realne bo kieruję je do wszystkich moich koleżanek i kolegów, którzy tego zawodu nie traktują tylko i wyłącznie jako usługowy. Wiem, że jest nas wielu i wspólnymi siłami takie katalogi możemy stworzyć.
Stąd do życzeń dołączam świąteczną kartkę ze zdjęciem trochę zakręconego Domu TypOwego, przysypanego śniegiem.

Na razie ten śnieg jest jedynym sposobem na uzyskanie ładu przestrzennego w Polsce. A więc póki co, życzę Państwu pięknych, śnieżnych świąt!

Trwa ładowanie komentarzy...